12 kroków dla aktywistów klimatycznych

0
255
views
grafika 12 kroków
Photo by Toa Heftiba on Unsplash

Amerykański psycholog B. F. Skinner sformułował tzw. humanistyczną wersję 12 kroków dla alkoholików i alkoholiczek. Na tej podstawie przygotowałem własną wersję, którą kieruję do wypalonych aktywistów klimatycznych.

  1. Przyznajemy, że wszystkie nasze wysiłki, aby powstrzymać zmiany klimatu, zawiodły.
  2. Doszliśmy do przekonania, że musimy skoncentrować się na sprawach, na które mamy realny wpływ.
  3. Razem z innymi którzy borykają się z podobnymi problemami, tworzymy wspólną przestrzeń wymiany doświadczeń oraz wsparcia.
  4. Nie unikamy robienia sobie przerwy wtedy, gdy czujemy, że lęk klimatyczny jest zbyt silny na podejmowanie kolejnych działań aktywistycznych.
  5. Sporządziliśmy listę sytuacji, w których lęk klimatyczny jest najbardziej odczuwalny.
  6. Poprosiliśmy naszych przyjaciół, aby pomogli nam unikać takich sytuacji i jesteśmy gotowi przyjąć pomoc, którą nam ofiarują.
  7. Szczerze wierzymy, że oni nam pomogą.
  8. Sporządziliśmy listę wszystkich osób, wobec których zawiniliśmy i którym mamy zamiar zadośćuczynić.
  9. Zrobimy wszystko, aby zadośćuczynić tym osobom w taki sposób, aby ich nie zranić.
  10. Nadal będziemy sporządzać listy skrzywdzonych osób i uaktualniać je w miarę potrzeby.
  11. Jesteśmy głęboko wdzięczni za to, co nasi przyjaciele zrobili i nadal dla nas robią.
  12. Będziemy wspierać wszystkie osoby odczuwające lęk klimatyczny zawsze wtedy, kiedy zwrócą się do nas o pomoc.

Poniżej zamieszczam szczegółowe wyjaśnienie. Celem 12 kroków nie jest odejście od aktywizmu, ale nabranie zdrowego dystansu, który pozwoli nam angażować się bardziej w bezpieczny i niewyczerpujący sposób.

Wszystkie nasze wysiłki, zawiodły

Myślenie o tym, że aktywizm nie ma celu lub że osiągnięcie celu nie jest najważniejszą częścią aktywizmu, nie jest nowe. Pierwsze protesty antywojenne były spontaniczne, a także stanowiły cel sam w sobie, ponieważ nikt w latach 60. i 70. nie wierzył, że uda się zatrzymać testy broni jądrowych… a jednak się udało.

O tym, że klimat się zmienia i że przekroczyliśmy punkt krytyczny (czyli, że zmiany będą następowały nadal, niezależnie od nas) pisałem już wielokrotnie. Generalnie, gdybym miał skrócić moje 12 kroków tylko do jednego, byłby to punkt pierwszy. Dopóki wierzysz, że coś się uda zmienić, za wszelką cenę starasz się to robić do czasu osiągnięcia tego celu lub gorzkiego rozczarowania. Niestety, zmiany klimatu, a właściwie niszczycielka działalność człowieka, nie mają i nie będą miały świetlanej przyszłości.

Lęk klimatyczny (depresja, melancholia) wynika bezpośrednio z tego rozczarowania. Ból jaki odczuwamy, gdy uświadamiamy sobie jak bardzo jesteśmy bezsilni, wysyła nam wyraźny sygnał: „zatrzymaj się”, „to koniec”, „nie powstrzymasz tego”. Piszę to z pozycji obserwatora. Część moich przyjaciół wpadała w dołki zawsze po trudnych akcjach lub po przeczytaniu kolejnych złych informacji.

Generalnie ludzka psychika jest strasznie nieodporna na zmiany, lub mówiąc prościej, na sytuacje, które wyciągają nas z bezpiecznej przystani jaką cały czas budujemy. Gdy uświadomisz sobie, że świata nie zmienisz, że ludzie są po prostu źli, zaczynasz budować nowe!

Sprawy, na które mamy realny wpływ

Bezsilność i bezradność wynika bezpośrednio z naszej wewnętrznej omnipotencji i bardzo kruchego ego. Im dłużej wierzymy w kult samego siebie oraz tego, że mamy na coś realny wpływ, tym bardziej zaboli nas późniejsze rozczarowanie. To rozczarowanie jest nieuniknione.

Realny wpływ mamy przede wszystkim na nasze relacje z osobami, które są wokół nas. Zadbajmy o to, by inni czuli się przy nas jak najlepiej. Mamy również realny wpływ na nasze zdrowie, więc korzystajmy z dobrego jedzenia, dobrej aktywności fizycznej i jeżeli mamy z kim, korzystajmy z dobrego (tj. wspierającego) seksu. Cieszmy się z bliskości fizycznej i czerpmy z niej jej naturalną radość, która wpisuje się w nasze fizyczne ciało.

Wspólna przestrzeń wsparcia

Nikt nie potrzebuje naszych rad. A na pewno nie potrzebują ich wypaleni aktywiści klimatyczni. Oni nie chcą usłyszeć, że jakoś to będzie, że naukowcy znajdą rozwiązanie, że technologia nas uratuje. To działa tylko przez pewien czas i tworzy kolejne warstwy iluzji – tej samej, która odsuwa nas od problemu.

Każdy potrzebuje być wysłuchanym, tj. zrozumianym. Uświadomiłem to sobie w trakcie tak zwanych Kręgów Empatii. Ludzie po prostu chcą mówić i chcą być wysłuchani. To odziera ich z frustracji jaka narasta przez wieczne niezrozumienie. Świat się kończy, ziemia płonie, orangutany… a my ciągle słyszymy, że to nie ma znaczenia. I ludzie patrzą na nas jak na wariatów (wiejskich głupków), gdy mówimy o czymś, co jest dla nas cholernie ważne. Gdyby to nie miało znaczenia, problem lęku klimatycznego by nie istniał.

Cały czas, gdy tylko mogę, pomagam innym nazwać ich emocje. To jest taka technika „wyzwalacze emocji”. Powiedzenie głośno „boję się” może sprawić, że przestaniemy się bać. Metoda ta, choć wydaje się być absurdalna, zaczyna działać, gdy sami na sobie spróbujemy. Polecam każdemu, by przy najbliższej okazji, gdy pojawi się złość lub smutek, głośno nazwać ten stan i spróbować zaobserwować co się zmieni.

Przerwa i reset

Moja najdłuższa przerwa od aktywizmu trwała ponad 2 lata. W tym czasie byłem 2 razy cholernie zakochany. Ten reset totalny miał mnie wprowadzić w konwencjonalne życie, dzięki któremu przestanę przejmować się zmianami klimatu. Dzisiaj wiem, że nie była to forma ucieczki. Była to przerwa, której w tamtym czasie bardzo potrzebowało moje ciało.

Po tych dwóch latach powiedziałem sobie: „jestem aktywistą, tygrys pasków nie zmieni”. Wiele spraw w tym czasie musiałem przewartościować, czasami postawić na głowie, ale stan jaki osiągnąłem i w jakim jestem teraz, daje mi olbrzymią siłę do tego, by tworzyć nowe. Róbcie sobie przerwy, bo po prostu na nie zasługujecie.

Lista punktów spustowych

Największym problemem jest dla mnie czytanie anglojęzycznych blogów dotyczących zmian klimatu. Te, które pisane są przez niezależnych naukowców nie pozostawiają żadnych złudzeń. Przynajmniej raz w tygodniu sprawdzam na stronie https://ads.nipr.ac.jp/ aktualny zasięg lodu na Oceanie Arktycznym (sic!). Dociera do mnie wiele informacji z aplikacji Google News. Obserwuje kilka profili klimatologów na Twitterze. Czytam co publikuje się na grupie Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego. To jest moja lista.

Ale każdy ma swoją. Przygotuj ją. Wykorzystaj do tego kartkę i ołówek. Bądź świadomy każdej czynności, która może pogłębiać Twój lęk. Gdy Twoje samopoczucie się pogorszy, poproś o pomoc swoich przyjaciół.

W jaki sposób? Nie wymagaj od nich niczego konkretnego. Wystarczy, że poświęcicie sobie więcej czasu. Dbajmy o nasze relacje z innymi i je pielęgnujmy. W ten sposób odsuniemy od siebie te wszystkie złe i negatywne emocje. Grajmy w gry planszowe, chodźmy na wspólne spacery, na saunę, basen albo na solarium (i ch* z tym, że rakotwórcze). I pozwól sobie również na to, by czasami przekląć lub wykrzyczeć negatywne emocje.

Dodatkową korzyścią spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi jest to, że oni szybciej od nas zauważą, że nasz lęk staje się na tyle niepokojący, że wymaga interwencji osoby z zewnątrz. Zadbajmy o to profilaktycznie, aby nie doprowadzić do sytuacji w której sami sobie nie pomożemy.

Osoby, które skrzywdziliśmy

Znam wielu aktywistów, którzy odczuwają silne wyrzuty sumienia dlatego, że planeta cierpi, że na świecie jest wiele ginących gatunków, że lasy są wycinane, a rzeki zatruwane. OK! A Ty nadal myślisz, że rozwiążesz te problemy jeżeli będziesz skrupulatnie segregować śmieci? Aktywiści mają olbrzymią skłonność do przesady, zapominając o tym, że ich jednostkowe wybory mają znikomy wpływ na losy tego świata.

Zachęcam tylko do tego, aby zrezygnować z niepotrzebnej konsumpcji, przejść na dietę roślinną i poważnie zastanowić się nad potrzebą posiadania dzieci. Owszem… to jest ważne… ale musimy sobie wyznaczyć jakieś granice.

Art. 1. § 2. Kodeksu karnego brzmi :”Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma”. I uświadom sobie to raz na zawsze: to nie jest Twoja wina! Nie przepraszaj za to, że się urodziłeś, ani za to, że Twoje życie ma „znikomą” szkodliwość dla planety, ponieważ problemem nie jesteś TY, ale system/cywilizacja/kultura do której należysz! Nie możesz kalać się za to, że jesteś Polakiem, Europejczykiem, ani za to, że urodziłeś się człowiekiem!

Powinniśmy czuć winę wyłącznie za wszystkich, których skrzywdziłeś. Spróbuj nawiązać z nimi kontakt, by przeprosić, bez zbędnego tłumaczenie i bez wchodzenia w kolejną dyskusję. Nie chodzi o nas samych, ale o to, by tym osobą ulżyć, by postawić po sobie dobre wrażanie. Nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze konieczne. Są sytuacje w których przypomnienie komuś o sobie może wywołać jeszcze większy ból i cierpienie. Czasami lepiej jest odpuścić. Taka praca pozwoli nam uniknąć kolejnego bólu i cierpienia w przyszłości. To jest Twój realny wpływ.

Wdzięczność

Wdzięczność jest narzędziem, którym można zburzyć każdy mur i każdą emocjonalną skorupę. Będąc wdzięcznym stajemy się otwarci na to, by przejmować i dawać jeszcze więcej innym. Wdzięczność to powiedzenie komuś „Dziękuję Ci za to, że jesteś”; „Jesteś, widzę Cię i doceniam to, co dla mnie robisz”.

Bądźmy wsparciem dla innych

Odczuwając silny lęk klimatyczny stajemy się jeszcze bardziej bezużyteczni i niepotrzebni. I to jest trochę taka samospełniająca się przepowiednia. Cierpimy za sprawy na które nie mamy wpływu, a gdy koncentrujemy się na sobie i na swoich emocjach, odczuwamy jeszcze większą bezsilność.

Dbając o innych zaczynamy tworzyć coś, co jest ważne dla nas (bo realne). Ale, aby być wsparciem dla innym, musimy zadbać również o siebie. Zadbajmy o swoje zdrowie unikając tych wszystkich negatywnych emocji (wibracji), zrezygnujemy z używek, papierosów, alkoholu, jedzmy tylko zdrowe żywe posiłki z wdzięcznością za każdy kolejny dzień, za każdy wschód i zachód słońca.

Metoda 3 kroków!

Skrócona wersja w 3 krokach brzmi następująco: (1) przestańmy karmić się iluzją, (2) skoncentrujmy się na tym, na co mamy realny wpływ, (3) zadbajmy o siebie, by być bardziej dla innych.

W ten sposób mamy szansę lepiej radzić sobie z lękiem klimatycznym. Naszą iluzją jest wiara, że zmiana jest konieczna, możliwa i realna. Aktywiście karmią się słynnym powiedzeniem „bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie” jednocześnie zapominając o tym, że autor tych słów Mahatma Gandhi stosował bierny opór (odpowiednik nieczynienia w TAO). Ma on długą historię w religii hinduskiej czy buddyjskiej. Zmiana w tym haśle polega na odpuszczeniu, na poddaniu się, na przyznaniu się do słabości! Cudownie jest się poddać i pozwolić łzom płynąć wtedy, gdy czujemy, że tego potrzebuje nasze ciało.

Gandhi mawiał, że jest wiele powodów dla których był przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów był zabić. Nieakceptowanie tego świata i ciągła walka nie zbliży nas do rozwiązania konfliktu, jeżeli konfliktem jesteśmy my sami. Brak akceptacji jest konfliktem.

Skoncentrowanie się na tym na co mamy realny wpływ, co jest realne i namacalne oraz na tym, czego owoce możemy obserwować, jest warunkiem naszego zdrowia. Jest to warunek ugruntowania się w rzeczywistości. Jeżeli zadbamy o siebie, o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, będziemy mieli wystarczająco dużo siły, by tworzyć nowe, by dawać innym wsparcie, jakiego sami potrzebujemy.