Instytut Ekologii Społecznej – czy powstanie w Polsce?

0
367
views
ekologia społeczna

Ludzie, którzy dobrze mnie znają wiedzą doskonale, że przez całe swoje życie podejmuje się różnych wyzwań i z olbrzymią determinacją dążę do realizacji tych planów. Osoby, które znają mnie jeszcze lepiej – prawdopodobnie uważają mnie za świra! Jeżeli taka jest prawda, byłbym świrem w dosyć pozytywnym znaczeniu. Wątpię, by ktokolwiek poza pobłażaniem czuł wobec mnie wyłącznie pogardę. Ale pogarda może się pojawić, jak przedstawię wam mój najnowszy projekt – chodzi o Polski Instytut Ekologii Społecznej!

Sztuka pisania dla samego siebie

Bauman zaczyna swój dziennik od słów: „Przyznaję: w momencie, w którym zaczynam pisać […], nie mam zupełnie pojęcia, co – jeśli w ogóle coś – z tego wyniknie, ile czasu potrwa to wszystko, jak długo będę odczuwał chęć i potrzebę, by to kontynuować”.[1]

W tym szaleństwie jest cel – a przynajmniej tak mi się wydaje. Wolałbym, by te wszystkie plany realizowały się same, bez mojego dodatniego zastanawiania się „po co to robię?”. Nie wszystkie pomysły da się zrealizować, a niektóre z nich musiały przybrać nową formę… idealnym przykładem absurdalnego planu jest kupienie jachtu i nazwanie go imieniem kobiety, którą kochałem i którą prawdopodobnie kocham nadal. Pomysł dziwny… dlatego, że nigdy nie chciałem mieć jachtu!?!

Nową formą takiego marzenia może być symboliczne poświęcenie, np. ofiarowanie jak w filmie Tarkowskiego. Mężczyzna spalił swój dom w nadziei, że to uchroni go przed końcem świata. Niestety mylił się, a ja mogę popełnić ten sam błąd. Mogę za 30 lat znaleźć się na kozetce u psychoanalityka, który po 5 latach ciężkiej i wytężonej pracy stwierdzi, że całe życie robię coś wbrew sobie.

Niemniej, w tym momencie najgłupsze wydaje mi się stanie w miejscu i czekanie na kolejnego mesjasza, który będzie mi mówił co mam robić. Sami definiujemy swój cel i bierzemy odpowiedzialność wyłącznie za siebie. Pisanie, czy też rozwijanie swojej wiedzy i dokładanie się do pulpy naukowego żargonu – jest sztuką samą w sobie, ale taką, którą naprawdę chce realizować.

Czym jest i jak należy rozumieć humanizm?

Niektórzy mawiają, że życie to suma ludzi, których się spotyka. Jeżeli to prawda, ja jestem prawdopodobnie sumą Fromma, Nietzschego, Baumana, Sartre’a oraz Camusa – choć nigdy osobiście nie spotkałem żadnego z nich. Nie byli oni ekologami, ale każdy zasługuje na miano humanisty. Dla każdego z wymienionych „człowiek”, choć definiowany różnie, stanowił punkt wyjścia i podstawę głoszonej filozofii.

Jestem humanistą. Bóg byłby ze mnie dymny, śmieję się ironicznie i dodaję, że Matka Ziemia niekoniecznie. Dla mnie humanizm – rozwój człowieka, powinien być ściśle związany z naturą – tą prawdziwą. Tym zajmuje się ekologia człowieka. To nie „człowiek” jest w istocie najważniejszy, tylko jego rozwój – rozwój tego, co moglibyśmy nazwać „człowieczeństwem”. Jest ono istotą definicji człowieka, która odróżnia go od innych istot na tej ziemi. Człowieczeństwo, to coś więcej niż humanizm – a humanizm jest skierowany w rozwój „człowieczeństwa”, a nie w rozwój samej istoty jaką jest człowiek.

Słowami Alberta Camusa, moja rola ma się tak, jak w jego cytacie z autobiograficznej książki „Pierwszy człowiek”:

„Kocham albo wielbię niewielu ludzi. Całą resztę darzę obojętnością, której się wstydzę.
Ale nic nie może sprawić, żebym kiedykolwiek przestał kochać tych, których kocham”[2]

To, co w tym zdaniu bliskie jest pogardzie, uznaję ze piękną metaforę i wyjaśnienie „człowieczeństwa”. Lub inaczej, słowami Martina Luthera Kinga:

„Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód.

i dalej za Camusem…

„Są ludzie, którzy uzasadniają istnienie świata, pomagają żyć samym swoim istnieniem”

Wierzę w człowieka oraz w to, że on sam nie jest winny całego tego zła jakie nas spotyka. Zgodnie z definicją „humanizm wyraża się troską o potrzeby, szczęście, godność i swobodny rozwój człowieka w jego środowiskach: społecznym i naturalnym”. Jeżeli dzieje się inaczej, nie jest to wina samego człowieka, ale systemu w jakim żyjemy – systemu, który oparty jest na hierarchii i dominacji. Ludzie są źli nie dlatego, że tacy są w swojej istocie, ale dlatego, że system w jakim żyjemy, wymusił na nas dostosowanie się do nieludzkich zasad.

Ofiarowanie: samorealizacja czy transcendencja?

Naiwne i pełne pogardy byłoby uznanie, że chce żyć wyłącznie dla innych… jeszcze głupsze jest zaryzykowanie stwierdzeniem, że kiedykolwiek mi się to uda. Coś jednak pozostaje na rzeczy. Jeżeli nie potrafię żyć wyłącznie dla siebie – pracować, zarabiać i pracować więcej, by zarabiać jeszcze więcej – moje życie powiano być skupione głównie na realizacji celów wyższego rzędu.

Na samym szczycie piramidy potrzeb znajduje się coś takiego jak samorealizacja, ale ponad nią, jest coś jeszcze – to, co w filozofii nazywa się transcendencją a w psychologii transgresja. Jest to przekraczanie granic biologii, osobowości, granic społecznych oraz norm społecznych. Bełkot, wiem, trochę bełkot… ale w tym bałaganie mieści się coś istotnego.

Józef Kozielecki, który przez całe swoje życie zajmował się psychologią transgresji powiedział kiedyś w trakcie swojego wykładu, że „człowiek będzie transgresywny, albo nie będzie go wcale”. Co miał na myśli? Prawdopodobnie to samo co Luther King, choć wyraził to w bardziej naukowy sposób… a potem napisał jeszcze szereg książek na ten temat. Transgresja jest porzuceniem wszelkich schematów w jakich żyjemy oraz skupieniem się na rozwoju swojej autonomicznej osobowości. Transgresja jest wyjściem ponad to, co społeczne akceptowane oraz to, co wynika wyłącznie z konformizmu i oportunizmu.

Przepaść pomiędzy ekologią a naukami społecznymi

W ten sposób chciałem wyjaśnić, po co to robię… Zielona Zmiana powstała ponieważ chciałem pisać i pisanie sprawia mi przyjemność samą w sobie. Ale to za mało… w szaleństwie jakim jest nasze życie musi być jakiś większy cel, który będzie nas definiował. Gdzieś tu musi być jakiś akt – sprawczość czynu lub działanie.

W Polsce jest olbrzymia przepaść pomiędzy naukami społecznymi a ekologią! Polska ekologia w powszechnym mniemaniu nie jest kojarzona ani z filozofią, ani z socjologią. Osoby związane z naukami ścisłymi przygarnęły sobie ekologię w całej jej rozpiętości. Oczywiście oburzą się w tym momencie wszyscy doktorzy, którzy podejmują się ekofilozofii lub ekofemiznimu. Częściowo mają oni rację, ale muszą mi niestety przyznać rację, że tego jest zdecydowanie za mało!

Społeczeństwo domaga się więcej! Ja się tego domagam… i będę to realizował.

Tak powstał pomysł utworzenia Polskiego Instytutu Ekologii Społecznej.

Co to jest ekologia społeczna? Tym zajmować się będę w niedalekiej przyszłości. Na stronie pojawiła się kategoria oraz podstrona o nazwie „Instytut Ekologii Społecznej”, aby wszystkie nowe artykuły można było znaleźć w jednym miejscu.

Czy powstanie Instytut Ekologii Społecznej?

Wzorem do naśladowania jest dla mnie Institute of Social Ecology (ISE), który został powołany w Stanach Zjednoczonych w 1974 a od 1981 roku działa formalnie jako instytucja naukowa. Założycielem jest Murray Bookchin – amerykański myśliciel anarchistyczny i główny teoretyk ekologii społecznej. Jego nazwisko będzie się wielokrotnie pojawiało na stronie gdyż to właśnie on, dał podwaliny dla całego ruchu.

Zafascynowałem się ekologią społeczną głównie dlatego, że stanowisko z jednej strony jest bardzo radykalne, ale drugiej też, możliwe do zdefiniowania. Warstwa merytoryczna nawet jeżeli jest utopią, posiada bardzo silne argumenty potwierdzające jej słuszność. Ponadto, ekologia taka wykracza poza głęboką ekologią, ekofilozofię, ekofeminizm i ekologię człowieka.

Zakres badań ekologii społecznej

Pełny obszar studiów ekologii społecznej obejmuje teoretyczną aktywność ekologiczną oraz społeczną, wykorzystywanie gruntów oraz rolnictwo ekologiczne, ekofilozofię (w tym ekofeminizm), badania naukowe i technologiczne, globalizację, rozwój społeczny, systemy żywnościowe oraz politykę rolną, alternatywne programy nauczania, kwestie środowiskowe oraz politykę proekologiczną, zdrowie społeczne a także demokratyzację mediów.

Chciałbym aby Instytut Ekologii Społecznej pojawił się w przyszłości jako polska jednostka naukowa – która prowadziłaby w sposób ciągły badania naukowe lub prace rozwojowe. Chciałbym też, aby instytut taki znajdował się pod przewodnictwem dowolnego Uniwersytetu w Polsce na Wydziale Nauk Społecznych. Instytut Ekologii Społecznej może być, w rozumieniu ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 o zasadach finansowania nauki, instytutem badawczym, katedrą bądź zakładem ekologii społecznej.

Pomysł jest bardzo odważny, a pierwsze co muszę zrobić to napisać swój doktorat (sic!). Pomyślałem jednak, że jeżeli po napisaniu go, żaden Uniwersytet w Polsce nie będzie zainteresowany utworzeniem takiego instytutu badawczego, pozostaje mi jeszcze wiele alternatywnych rozwiązań. Jedną z nich jest założenie fundacji lub stowarzyszenia o takiej samej nazwie. Formalnie jest to możliwe. Prawo w Polsce nie broni samej nazwy „Instytut” więc może być ona dowolnie wykorzystana w nazewnictwie takiej organizacji.

Zalety NGO Instytut Ekologii Społecznej

Największą zaletą powołania organizacji pozarządowej o nazwie Instytut Ekologii Społecznej, byłaby jego całkowita niezależność. Prowadzenie instytutu badawczego jest ograniczane przez ogólny profil uczelni. Jeżeli cokolwiek nie spodoba się władzy – nieprzedłużenie finansowania wydaje się być sprawą oczywistą.

Wadą powołania organizacji pozarządowej jest częsty problem ze stabilnością finansową, który dotyczą większości takich jednostek. Nie jest to jednak problem, którego nie potrafię przeskoczyć. Instytut finansowałbym sam, z własnej kieszeni. Aktualnie poza obecną pracą i edukacją własną, jaka związana jest z ekologią i socjologią, uczę się programowania. Zanim powstanie taki instytut – a może to potrwać kilka lat, będę się starał zostać samodzielnym specjalistą lub freelancerem i pracować wyłącznie na pół etatu. Instytut taki byłby wyłącznie moim hobby i pasją, którą będę starał się rozwijać.

Zaproszenie do współpracy

Jeżeli interesuje Cię ten temat, zapraszam do współpracy. Poza socjologami, politologami i filozofami instytut będzie potrzebował dobrych tłumaczy, ale w tym momencie, potrzebuje chętnych do wspólnego odkrywania ekologii społecznej oraz publikowania razem ze mną artykułów na łamach Zielonej Zmiany. Instytut Ekologii Społecznej mam nadzieję, że będzie tworzony przez ludzi dla ludzi – i dla lepszego zrozumienia relacji pomiędzy społeczeństwem a środowiskiem naturalnym, naturą i przyrodą.


1. Bauman Z., To nie jest dziennik, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012, s. 5.
2. A. Camus, Pierwszy człowiek, przeł. M. Kamińska-Maurugeon, WAB, Warszawa 2016, s. 40.
3. Tamże, s. 41.

Poprzedni artykułProkreacja w płynnej nowoczesności
Socjolog i miłośnik przyrody. Aktywista i wolontariusz w kilku organizacjach pozarządowych. Zajmuję się grafiką komputerową oraz pozycjonowaniem stron internetowych pod kątem wyszukiwarek internetowych.
PODZIEL SIĘ