Weganizm czy witarianizm? Obiektywne porównanie.

0
270
views
weganizm czy witarianizm
weganizm czy witarianizm

Poniższy tekst „Weganizm czy witarianizm?” jest podsumowaniem trzech innych artykułów dotyczących zdrowego odżywiania. Podstawy diety roślinnej zostały omówione w artykule Wprowadzenie do diety roślinnej. Dietę wegańską szczegółowo analizuję w Dieta wegańska: obiektywnie i na temat a temat witarianizmu tutaj: Co to jest witarianizm?

Czy pamiętacie głośną scenę z filmu „Szósty zmysł”, w której to główny bohater Cole Sear (Haley Joel Osment) mówi do swojego psychologa Malcolma Crowe (Bruce Willis): „I see dead people”? Te słowa, bardzo szybko przeniknęły do mainstreamu oraz stanowią anegdotę tego, jak postrzegany jest witarianizm.

Powiedzieć komuś, że widzi się martwych ludzi niczym nie różni się od przyznania, że unika się gotowanego jedzenia! Na podobną reakcję będą się musieli przygotować również ci, którzy unikają żywności przetworzonej, a także osoby, które całkowicie zrezygnowały z używek takich jak alkohol, nikotyna i kofeina.

Każdego dnia kupujemy przetworzoną żywność, którą przynosimy do naszych mieszkań, rozpakowujemy ją z kilku warstw plastiku, aby po raz kolejny ją ugotować! Aby lepiej to zobrazować wróćmy jeszcze raz do supermarketu. Wszyscy doskonale wiemy i nie trzeba tego nikomu tłumaczyć, że przetworzona żywność jaką kupujemy do najzdrowszych nie należy. Wiemy doskonale oraz stanowi to pewnego rodzaju tautologię, że alkohol, kawa i papierosy są szkodliwe.

Wiemy również, że nasze decyzje są podejmowane za nas na długo zanim zdecydujemy się je podjąć (teoria neomarksistowska). Żyjemy w tzw. „społeczeństwie konsumpcyjnym” i żadne inne określenie jakie znam z dziedziny socjologii, nie jest tak bardzo trafne w swojej ocenie. Wszystkie relacje społeczne, a także dokonywane wybory, są podejmowane bez naszego udziału i opierają się na wymianie korzyści i strat.

A teraz, wróćmy jeszcze raz do mówienia ludziom „I see dead people” lub analogicznie „unikam gotowanego jedzenia”. Zdecydowanie się na radykalną dietę witariańską to w rzeczywistości podjęcie decyzji odsunięcia się od „społecznego porządku”. Poniżej przedstawiłem jeszcze raz najważniejsze cechy diety wegańskiej i witariańskiej, a następnie, staram się obiektywnie odpowiedzieć na pytanie jaką dietę należy wybrać: weganizm czy witarianizm?

Jakie są wspólne cechy diety wegańskiej i witariańskiej?

  • brak odpowiedniej suplementacji witaminy B12 (a w okresie jesienno-zimowym również witaminy D), może przyczynić się do niedoborów, których konsekwencją mogą być poważne schorzenia układu nerwowego!
  • przynajmniej w trakcie pierwszych lat stosowania takiej diety powinniśmy co pół roku wykonać morfologię krwi
  • dieta wegańska jest powodem niskiego poziomu wapnia, żelaza, cynku, kwasów omega-3, jodu
  • jak w przypadku każdej roślinnej diety, sugeruje się zrezygnowanie z używek, szczególnie alkoholu, który czasowo osłabia przyswajanie witaminy B12 w trakcie jej suplementacji (osoby nadużywające alkohol cierpią na niedobory witaminy B12, nawet jeżeli stosują dietę konwencjonalną)
  • reguluje ciśnienie krwi (u mnie spadło ze 150/100 do optymalnego 120/80 – efektu ten się utrzymuje)
  • mniejsze ryzyko wystąpienia chorób układu pokarmowego np. nerek, chorób żołądka, raka jelit
  • obniża indeks BMI, bardzo szybko redukuje nadwagę (od czasu przejścia na dietę wegańską, moje BMI jest stałe i waha się pomiędzy 19,6 a 19,9)

Jakie zagrożenia najbardziej wyróżniają dietę witariańską od diety wegańskiej?

  • niski poziom przyjmowanych kalorii, węglowodanów i białka zmusza do przyjmowanie większej ilości pokarmu w ciągu dnia
  • dieta witariańska jest bardzo kosztowna (w okresie witarianizmu, wydawałem na jedzenie ponad dwukrotnie więcej niż w trakcie stosowania diety wegańskiej)
  • w internecie pojawia się wiele niesprawdzonych informacji na temat diety witariańskiej
  • osoby zaczynające dietę witariańską uskarżają się na uczucie głodu
  • niska ilość przyjmowanych kalorii oraz szybka redukcja masy ciała może w przypadku kobiet wstrzymać menstruację

Jakie zalety ma dieta witariańska, których nie ma dieta wegańska?

  • gwałtownie zwiększa ilość przyjmowanych witamin, soli mineralnych, fitoskładników i błonnika, potasu i magnezu
  • zmniejsza ilość przyjmowanych tłuszczów nasyconych i trans, cholesterolu oraz cukru
  • łagodzi objawy reumatoidalnego zapalenia stawów i fibromialgii
  • poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego
  • poprawia samopoczucie, ogólny stan zdrowia i jakość życia
  • wyraźnie zwiększa ilość energii w ciągu dnia, szybsza regeneracja organizmu w trakcie snu
  • przygotowywanie posiłków staje się o wiele łatwiejsze

 

Weganizm czy witarianizm? Konkluzja i podsumowanie

Zaleca się, by osoby na diecie wegańskiej spożywały przynajmniej 50% posiłków w formie surowej. Dieta witariańska (raw food) oznacza spożywanie 100% posiłków na surowo. Nie ma idealnego rozwiązania, ponieważ jedna i druga dieta jest bardzo radykalna. Decyzja czy zdecydujemy się na witarianizm zależy od naszej „odporności” społecznej, samodzielności oraz pewności siebie. Brak tych cech bardzo szybko stanie się przyczyną powrotu do poprzednich zwyczajów, w tym również powrotu do diety konwencjonalnej.

Idealnym rozwiązaniem jest połączenie tych dwóch diet. Czasami mówi się, że jest to dieta raw food 70%. Jest to sposób odżywiania, który sam stosuję w czasie sezonu na świeże polskie warzywa i owoce. W okresie jesienno-zimowym wracam do diety wegańskiej. Pozwala mi to zachować „umiarkowany” dystans do zasad zdrowego odżywiania.

Jest jeszcze jeden silny argument przemawiający za dietą bardziej konwencjonalną poza sezonem. Chodzi o koszty zużycia CO2/rok. Różnica między kupowaniem żywności sezonowej, a produktami świeżymi (które zimą są głównie importowane) może wynieść nawet dodatkowe 0,5 tony CO2/rok. Świadomość ekologiczna ma więc swoje naturalne granice, które w mojej ocenie przewyższają kwestie zdrowotne. Unikam również tzw. superfoods, które czasami są importowane z odległych krajów. Czy dieta witariańska się opłaca? Weganizm czy witarianizm, zachęcam do spróbowania, aby się samemu przekonać.