Tania kuchnia wegańska – miesiąc za mniej niż 250 zł

0
6732
views
tania kuchnia wegańska
tania kuchnia wegańska

Tania kuchnia wegańska czyli taka, która jest bardzo tania i nadal pozostaje zdrowa. Czy kiedykolwiek słyszeliście opowieści o studentach wydających na jedzenie rekordowo niskie kwoty? Owszem, da się – żyć cały miesiąc za mniej niż 100 zł! Ale w poniższym artykule postaram się opisać jak jeść za mniej tak, by nie ucierpiało na tym nasze zdrowie i samopoczucie. Wszystko po to, by obalić jeden z powszechnych mitów, że dieta roślinna musi być droga! Na szczęście nie musi, a nawet nie powinna być i to postaram się za chwilę udowodnić.

Jeżeli znajdujesz się na tym blogu po raz pierwszy, koniecznie przeczytaj moje Wprowadzenie do diety roślinnej. Poniżej zamieszczam podsumowanie i przypomnienie najważniejszych argumentów jakie pojawiły się w tym tekście, by na tej podstawie myśleć o zdrowej i taniej diecie.

  • dieta nieprzetworzona (również niegotowana) jest bardziej alkalizująca, czyli zdrowsza, ponieważ jest lepiej przyswajana przez nasz organizm.
  • produkty zawierające gluten są z reguły bardziej kwasotwórcze niż te bezglutenowe.
  • podstawą zdrowej diety jest jej prostota oraz przewaga zasadotwórczych (alkalizujących), nieprzetworzonych półproduktów z których samodzielnie przygotowujemy posiłki.

Co tak naprawdę najwięcej nas kosztuje?

Indywidualizm i eksperymentowanie… oraz sztucznie narzucone wyobrażenie tego, jak powinniśmy się odżywiać jest głównym sprawcą, który obciąża nasz budżet. Wyobrażenie jakie serwują nam reklamy oraz cała branża spożywcza w bezpośredni sposób wpływa na to, jakie produkty trafiają do naszego zakupowego koszyka. Są to wyobrażenia dotyczące na przykład tego, jak odżywiają się bohaterowie naszych ulubionych filmów i seriali, są to wywiady z celebrytami, rady śniadaniowych ekspertów i kucharzy… ale w tym wszystkim zawarty jest jeden cel – pozbycie się nudy. Konwencjonalna kuchnia jest nudna! Próbujemy stale czegoś nowego i sprytnie wykorzystują to reklamodawcy, którzy coraz częściej zachęcają nas do kupowanie egzotycznych „smaków świata”. I te właśnie za te egzotyczne smaki zwykle płacimy najwięcej.

Mam z tym dwa poważne problemy. Pierwszy, to ślad węglowy jaki pozostawia po sobie importowanie egzotycznej żywności. Drugi, to problem natury zdrowotnej: czy jedzenie importowane jest zdrowsze od jedzenia lokalnego? Istnieje pewna hipoteza, która z jednej strony może sugerować etnonacionalizm, ale z drugiej, nie ma z nim zupełnie nic wspólnego. Dotyczy to utożsamienia człowieka z miejscem w którym się urodził i wychował. Zgodnie z tą teorią, najlepsza dla nas żywność jest ta, która powstała na naszej ziemi – czyli najzdrowsza jest żywność lokalna, ale będzie ona inna dla każdej odrębnej szerokości geograficznej.

Kupowanie lokalne i mniej egzotyczne

Na piramidzie żywieniowej, najważniejsze dla naszego zdrowia powinny być te owoce i warzywa, które pochodzą z upraw lokalnych. W rzeczy samej, oznacza to, że owoce takie jak jabłka czy grusze są dla nas najodpowiedniejsze i… najtańsze! Tańsze od wszystkich pozostałych owoców pochodzących z importu – owoców, które są opryskiwane środkami konserwującymi je wyłącznie w trakcie transportu (a nie tylko, w czasie ich upraw). Lubicie pomarańcze i banany… ok, więc starajcie się je jadać jak najrzadziej!

Słono płacimy również za słodycze, alkohol, papierosy i używki… ale zawsze, zanim po nie sięgniemy, dajemy się wkręcić w działania marketingowe. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że skuteczny marketing polega na generowaniu potrzeb (a nie ich zaspokajaniu!), okaże się, że do szczęśliwego i satysfakcjonującego życia potrzebujemy tak naprawdę bardzo niewiele! Ale czy jest alternatywa dla rezygnowania z kuchni świata? W ideologii Zero Waste, nadal możemy korzystać z egzotyczności odwiedzając restauracje, by w ten sposób, lepiej spędzać wolny czas z ludźmi, których kochamy.

Rachunki za restauracje pokryjemy dzięki zaoszczędzonym pieniądzom stosując tanią dietę wegańską. Jeżeli gotujemy sami dla siebie – skupmy się głownie na tym, by było zdrowo i tanio. Nie zbankrutujemy jeżeli raz w tygodniu pójdziemy do restauracji z kuchnią fusion ale na pewno, dzięki temu damy wsparcie lokalnym przedsiębiorcom. W ten sposób nasze pieniądze, jeżeli muszą być na coś wydane, pozostawią po sobie mniejszy ślad ekologiczny.

RAW Food tylko dla bogatych!?!

W artykule Co to jest witarianizm (dieta raw food)? wspominałem o tym, że dieta witariańska jest kosztowna. Wielokrotnie próbowałem ją stosować starając się jednocześnie ograniczać wydawane pieniądze. Wniosek z tych prób jest tylko jeden… tania kuchnia wegańska w wersji RAW jest niemożliwa! Dieta witariańska zawsze będzie generowała dodatkowe koszta związane z kupowaniem dużych ilości surowych warzyw i owoców. W moim przypadku przejście z umiarkowanej diety roślinnej (ok 50% RAW) do diety bardziej surowej (70% RAW) zwiększało miesięczne wydatki o ok 35-40%.

Ale znając zalety diety RAW nie mogę jej tak zupełnie odrzucić. Po prostu na takiej diecie czułem się najlepiej. Stosuję ją w sezonie, kiedy warzywa i owoce (szczególnie te lokalne) można kupować za bezcen, aby w okresie jesienno-zimowym wrócić do bardziej konwencjonalnej diety wegańskiej. W ten sposób, mogę odżywiać się nadal tanio, ale przede wszystkim zdrowo.

Radykalnie jeszcze taniej, czyli Freeganizm!

Freeganizm czyli antykonsumpcyjny styl życia polegający na… grzebaniu w śmieciach – dosłownie! Znaczna część niewykorzystanej żywności zostaje wyrzucona ze względu na wygląd lub krótki okres przydatności. Wiele produktów trafia do sklepowych kontenerów na żywność, czyli do śmietnika.

Skipy (z ang. to skip czyli skoczyć) czyli pojedyncze wypady na kontenery spożywcze nawet jeżeli zdarzają się sporadycznie, pozwolą nam zaoszczędzić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. Moi przyjaciele, którzy wybrali ten styl życia chwalą się, że wydają na jedzenie mniej więcej 30 zł miesięcznie. Kwota ta pokrywa głównie to, co ciężko znaleźć w „śmieciach”.

W tym artykule wspominam o freeganizmie nie dlatego, by was do tego zachęcić. Staram się raczej zwrócić uwagę na nową perspektywę, że żywność to nie zawsze wygląd i ogólna prezentacja… jemy nie po to, by nacieszyć nasz wzrok, ale po to, by „zdrowo” wypełnić nasz żołądek. Zrozumienie kultury freegańskiej oraz rozeznanie się w tym środowisku, a często też rozmowa z freeganami, daje nam nowe spojrzenie na żywność, jaka trafia do naszych koszyków.

Oczywiście tania kuchnia wegańska nie musi być koniecznie freegańska. Feeganizm nie musi oznaczać radykalnych zmian. Freeganie nie są freeganami wyłącznie po to, by jeść za darmo! Oczywiście dzieje się tak, ale głównym celem tej subkultury nie jest wyłącznie oszczędzanie pieniędzy, ale przede wszystkim podważenie zasad panujących w naszej konwencjonalnej kulturze – szczególnie w kontekście żywności. Sam fakt istnienia takiej subkultury powinien nas skłonić do pochylenia się nad absurdem marnowania żywności, tego jak wiele nieprzetworzonych warzyw i owoców trafia do śmietnika oraz tego, jak wiele pełnowartościowych produktów zostaje wyrzuconych.

Jedz wolniej – nie marnuj!

Im szybciej zjesz swój posiłek, tym słabiej przyswoisz jego wartość energetyczną. Zjedzenie zbyt obfitego posiłku sprawi, że twój organizm zaczynie traktować ten nadmiar jako coś, czego musi się jak najszybciej pozbyć.

Tego jak jeść powinniśmy uczyć się od Japończyków, których posiłek składający się z niewielkich porcji trwa mniej więcej godzinę. Jeżeli zjesz taką samą ilość pożywienia w krótszym czasie, niewykorzystana energia zostanie wydalona z twojego organizmu a ty, znowu poczujesz się głodny. To błędne koło sprawia, że wiele osób przybiera na wadze, ponieważ stale odczuwają fizyczny głód.

Oczywiście przyczyn tego może być znacznie więcej, a jedną z nich są słodycze. One dają nam sztuczne poczucie sytości. Cukier bardzo szybko spalany, dostarcza nam złudne uczucie energii. Energia ta, bardzo szybko zostanie wchłonięta a my, odczujemy głód i zmęczenie, gdy nasz organizm zacznie domagać się kolejnej dawki słodyczy. Jeżeli potrzebujesz cukru – uczucia słodkości w ustach, sięgnij po lokalne i najsłodsze owoce, np. winogrona i truskawki.

Tania kuchnia wegańska
9 najważniejszych zasad taniej i zdrowej kuchni

  1. Nie kupuj żywności przetworzonej – dosłownie!

    Staraj się kupować wyłącznie składniki (półprodukty) i naucz się samodzielnie gotować. Początkowo zajmie ci to znacznie więcej czasu, ale z czasem okaże się, że przeznaczysz na gotowanie ten sam czas, który zwykle spędziłbyś w sklepach.

  2. Nie kupuj używek – one kosztują najwięcej!

    A ponadto, są nam zupełnie niepotrzebne. Szczególnie alkohol i papierosy… miesięcznie pochłaniają nasz budżet. Czy można dobrze bawić się bez tego? Jeżeli jesteśmy jedynymi abstynentami w większym gronie, to prawdopodobnie nie. Zawsze więc, możecie zmienić znajomych na takich, którzy bardziej od wódki cenią sobie rozmowę. Tak wiem, to trudne. Niemniej jednak, im dłużej przebywamy na abstynencji tym bardziej irytować nas będą typowe polskie spotkania.

  3. Nigdy nie kupuj słodyczy!

    Biały cukier szkodzi i to nie tylko w postaci słodyczy. Jest on aktualnie dodawany do prawie wszystkich przetworzonych produktów np. sosów, dipów, keczupu i musztardy. Lepiej jest, przygotowywać je samemu lub nie stosować ich wcale.

  4. Skup się na przyprawach i w ten sposób urozmaicaj swoją dietę.

    Podstawą urozmaicenia diety powinny być przyprawy ponieważ to od nich zależy co tak naprawdę pojawia się na naszym talerzu. Dobrze doprawiona soczewica może i powinna być wykwintnym daniem. Wszystko zależy od przypraw – zakochaj się w nich i przestań narzekać, że tania kuchnia wegańska jest nudna i pozbawiona smaku.

  5. Nie kupuj produktów importowanych

    A jeżeli koniecznie musisz, staraj się robić to jak najrzadziej. Traktuj takie produkty jak nagrodę, coś na co długo czekasz, a im dłużej to robisz, tym większą przyjemność ona ci sprawi.

  6. Nie kupuj egzotycznych owoców i warzyw

    Podobnie jak wyżej, jeżeli naprawdę masz ochotę na granaty i physalis – niech to będzie twoja nagroda, którą kupujesz bardzo okazjonalnie. Takie osoce nie powinny stanowić podstawy niezbędnej w trakcie przygotowywania posiłków.

  7. Staraj się wybierać najtańsze produkty

    Czy najtańsze produkty zawsze oznaczają, że są one najgorszej jakości? Okazuje się, że niekoniecznie a często jest tak, że jest zupełnie odwrotnie. Nie mam na myśli żywności organicznej oraz ekologicznej, która stanowiła główny temat innego artykułu (więcej o tym pisałem w Żywność ekologiczna a konwencjonalna). Jeżeli nie kupujesz wyłącznie konwencjonalnych produktów, musisz wiedzieć, że ich cena w głównej mierze zależy od marki i tego, jaki procent danego produktu zostaje przeznaczany na działania marketingowe. Dlatego szukaj promocji a przede wszystkim, produktów teoretycznie najtańszych – mało znanych marek i najlepiej, produkowanych w Polsce.

  8. Kupując myśl o składnikach a nie o markach

    Marka to branding, który pochłania twoje pieniądze. Jeżeli płacisz za markę, płacisz za to, co skłoniło cię do wybrania tego produktu. Zapomnij o markach i zacznij wybierać to, co jest najtańsze. Ryż, kasze, przyprawy, pieczywo, soczewicę… w praktyce, tańsze produkty niewiele się różną od tych markowych.

  9. Nie marnuj żywności

    Więcej o tym, jak nie marnować pisałem w artykule Jak nie marnować żywności – 10 radykalnych sposobów! Głownie chodziło mi o podkreślenie, by nie gotować z przepisów, improwizować i starać się gotować z tego, co się ma (a nie na odwrót). I te zasady są naprawdę bardzo skuteczne.

Podsumowanie – czy naprawdę warto?

Tania kuchnia wegańska jest możliwa i tak naprawdę, nie wymaga od nas zbyt wiele. Chodzi w niej głownie o zmianę naszych podstawowych przyzwyczajeń. Aby zaoszczędzić jedzenie, najważniejsze jest ograniczenie przetworzonej żywności na rzeczy samodzielnego przygotowywania posiłków.

A jak bardzo tania kuchnia wegańska może być tania? W temacie pisałem o 250 zł i jest to moim zdaniem cel łatwo osiągalny. Szczególnie dla kobiet których dzienne zapotrzebowanie wynosi od 1800 do 2000 kcal. U mnie jest to przynajmniej 2400 kcal, a mimo to, z miesiąca na miesiąc wydaje mi się to coraz łatwiejsze.

Ale traktowanie tej liczby jako wyznacznika, który stanowi cel jest moim zdaniem zbyt stanowcze – przynajmniej na początku. Dlatego każdemu proponuję ograniczenie wydatków najpierw do 400 zł, potem do 350 by ostatecznie zejść do niecałych 300 zł. Ale należy robić to stopniowo, by finalny efekt nie wymuszał na nas dyskomfortu. Jeżeli nie ograniczymy wydatków zbyt szybko, to jeszcze szybkiej zaczniemy się zastanawiać Jak można było wydawać na jedzenie więcej niż 500 zł miesięcznie? I Pamiętajcie: tania kuchnia wegańska ma być tania ale przede wszystkim musi być zdrowa – i obyście o tym zdrowiu nie zapominali.