Aktywizm – czym jest i kto jest aktywistą?

0
346
views
aktywizm aktywistka z dzieckiem na demonstracji
aktywizm

W kilku organizacjach pozarządowych miałem okazję przyglądać się sporom wewnętrznym, które w konsekwencji doprowadziły do rozłamu i wielu antypatii wobec osób najwyżej ustawionych. Szczególnie przygnębiająca sytuacja dotyczyła stowarzyszenia w którym to, po odejściu jednej ważnej osoby, swoją działalność jednocześnie zakończyło wielu doświadczonych wolontariuszy. Wolontariusz odszedł ponieważ nie zgadzał się z prowadzoną polityką oraz wszedł w personalny spór z prezesem tamtejszego NGO.

Warto w takiej sytuacji zastanowić się, czym jest wolontariat a czym aktywizm… i co tak naprawdę oznacza bycie aktywistą politycznym? Czy decyzję o odejściu podejmował wolontariusz czy może aktywista? Dlaczego świadomie zdecydował się skierować swoje działań w innym kierunku?

Wolontariusz czyli dobrowolny

Wolontariusz (łac. voluntarius – dobrowolny) to ktoś, kto wykonuje pracę i nie przyjmuje za nią wynagrodzenia tak długo, jak długo chce to robić. Jest to świadoma praca wykraczająca poza naturalne związki przyjacielskie, a jej głównym motywem jest chęć pomagania. W tym sensie oraz  w moim przekonaniu, wolontariusz rezygnuje świadomie z własnej podmiotowości na rzecz podmiotu zewnętrznego – tutaj, celów organizacji pozarządowej do której należy. Wolontariusz nie jest osobą, która podejmuje decyzje w organizacjach pozarządowych z wyjątkiem tego, czy dalej chce realizować odgórnie narzucone cele. Wolontariusz nie tworzy organizacji, a tylko ją wypełnia!

Oczywiście, w żaden sposób nie umniejsza to pracy wolontariusza… wolontariat może być połączony z aktywizmem ale ten, przysługuje osobom z o wiele większym spojrzeniem. Wolontariusz nie zajmuje się definiowaniem celów działań i aktywności społecznej – on przystępuje do już istniejących struktur. Jego praca jest odtwórcza, i w ten sposób, nie stanowi samodzielnego podmiotu.

Od wolontariatu zaczynałem swoją społeczną działalność. Robię to nadal i działam w ten sposób, ponieważ daje mi to olbrzymią satysfakcję. Wolontariat różni się od pracy zawodowej głównie tym, skąd czerpiemy motywację – w wolontariacie szukamy czegoś więcej niż wynagrodzenia pieniężnego. Często też jako wolontariusz, spotkałem się z niezrozumieniem społecznym – jak można pracować za darmo? Nawet jeżeli czasami inni potrafią nas docenić, to w gruncie rzeczy, częściej patrzą na nas z przymrużeniem oka. Tak – ponieważ wolontariat trzeba naprawdę lubić, i nie jest on skierowany do każdego. Samo bycie wolontariuszem definiuje nas jako osoby, które myślą poza szablonowo – i są odpowiedzialne, za siebie i za cele do których zmierzają.

Dlaczego warto zostać wolontariuszem?

Dyrektorka Greenpeace Jenifer Morgan, powiedziała w jednym z wywiadów: „Volunteers are lifeblood of Greenpeace” czyli „Wolontariusze są siłą napędową Greenpeace”. Od siebie dodam, że oni stanowią coś bardzo ważnego, szczególnie dla dużych organizacji pozarządowych. Wolontariusze są fundamentem działań podejmowanych przez NGO! Co dzięki temu otrzymują w zamian?

Najważniejszy jest cel afiliacyjny – tak ważny w społeczeństwie postmaterialnym zgodnie z teoriami takich socjologów jak np. Ronald F. Inglehart. Cel afiliacyjny, który dosłownie oznacza „włączenie do rodziny”, jest szansą na odnalezienie swojej własnej tożsamości w grupie. I jest to ta sama forma tożsamości, której brak może skierować młodych ludzi do fundamentalnych i szkodliwych poglądów politycznych. Wobec tego, znalezienie swojego miejsca w świecie stanowi nie lada wyzwanie, któremu sprostać może udzielanie się w działania społeczne. Grupa, do której należymy i możliwość poznania inspirujących i zaangażowanych osób, to jedna z głównych zalet bycia wolontariuszem.

Wolontariat to oczywiście nie tylko pozyskanie nowej tożsamości. Dzięki wolontariacie uczymy się pracy z ludźmi w trakcie realizacji różnych projektów. Nabywamy w ten sposób umiejętności miękkie, tak ważne na zmieniającym się rynku pracy. Umiejętności te, i świadomość ich posiadania, to również zwiększenie własnej pewności siebie i wiara w to, co wcześniej było daleko poza naszym wyobrażeniem.

Czym jest aktywizm?

Aktywizm społeczny lub polityczny to sposób działania mający na celu doprowadzenie do określonych zmian. Samo słowo aktywizm zawiera w sobie „działalność” lub „działanie”, jako formę wyrażania swojego sprzeciwu. Aktywizm jest podejmowaniem bezpośredniego działania w sposób, który znacznie wykracza poza pojęcie wolontariatu.

Aktywista oznacza kogoś, kto przejmuje inicjatywę w ramach ideałów, jakie wyznaje. Zgodnie z cytatem Ludwiga Feuerbacha:

Tylko ten, kto ma odwagę absolutnie wszystko negować, posiada siłę, by tworzyć nowe

Dlaczego nie należy mylić wolontariatu z aktywizmem?

Mylenie ze sobą tych pojęć umniejsza temu, czym rzeczywiście jest aktywizm. Zgodnie z niektórym definicjami, aktywistą jest wyłącznie ktoś, kto bierze udział w akcjach bezpośrednich – wychodzi poza własną strefę komfortu, decyduje się na upodmiotowienie własnej osoby, przestaje być anonimową jednostką i samodzielnie podejmuje działania. I właśnie… samodzielne podejmowanie działań nie musi oznaczać wyłącznie brania udziału w blokadach i przywiązywania się do kombajnów zrębowych (ang. harvester).

Zmierzam do odróżniania aktywizmu od wolontariatu, ale chcę też podkreślić, że działaniem podmiotowym jest również podjęcie decyzji o bojkocie przedsiębiorców, z którymi się nie zgadzamy. Jeżeli weganizm, freeganizm oraz kulturę Zero Waste traktujemy jako świadome działanie, którego celem jest doprowadzenie do zmiany społecznej (a nie tylko, jako dostosowanie się do aktualnie panującej mody) – mamy do czynienia z formą aktywizmu – z upodmiotowieniem własnych działań i akceptacją podejmowanych przez siebie decyzji. Następstwem tego jest świadome branie udziału w demonstracjach, organizowanie ich oraz nieposłuszeństwo obywatelskie wtedy, gdy jawnie nie zgadzamy się z istniejącymi strukturami społecznymi.

Aktywizm to coś więcej niż bierny opór!

Aktywizm jest działaniem – aktywnym dążeniem do zmiany. Zmiana ta, nie powinna stanowić wyłącznie elementu naszych działań społecznych. Powinna ona również, być elementem naszej tożsamości – częścią tego, co definiujemy przez samych siebie. Tutaj chodzi o radykalność i wychodzenie naprzeciw oportunistom. To trochę tak, jakby zbuntować się przeciwko całemu światu – zbuntować się przeciwko mentalności zachodniej i mentalności nihilistycznej – stanowić tożsamość nowego „bycia w świecie”.

Aktywizm zaczyna się jednak nie od samego działania, ale od wyrobienia sobie opinii poprzez zrozumienie relacji zachodzących w społeczeństwie. Potem, następuje bierność, którą można zamienić w ignorancję lub w działanie. Ignorancja (od łac. niewiedza, nieznajomość) to nic innego, jak psychologiczny mechanizm obronny. Nie wiedzieć lub udawać, że się czegoś nie wie, to zwyczajna ucieczka – ale nie można wiedzieć/rozumieć i jednocześnie pozostać biernym. Tak powstaje aktywność, próba wpłynięcia na otaczającą nas rzeczywistość – definiowanie i tworzenie jej na nowo. W psychoanalizie, ten proces twórczy – tworzenie i dawanie – stanowi nieodłączny element zdrowego społeczeństwa, a w marksistowskiej psychoanalizie Fromma, jest warunkiem koniecznym zdrowia psychicznego każdego człowieka. Jean-Paul Sartre wyraził słowami, że:

Absurdem jest, żeśmy się urodzili, i absurdem, że umrzemy.

Dla mnie absurdem jest tkwienie w tym przekonaniu, zamiast unicestwianie go, poprzez działanie oraz czynny proces twórczy stanowiący dowód, dla samych siebie, że pomimo przez absurd urodzeni, mamy możliwość nadać życiu sens – jakiego sam akt stworzenia nie przewidywał. Tworzyć, by jednocześnie realizować siebie.

Czy każdy może zostać aktywistą?

Chciałbym w tym momencie napisać, że TAK! Oczywiście, że każdy… ale to byłaby nieprawda. Jakie cechy charakteru trzeba mieć, by zostać aktywistą? Odpowiedź nie jest ani prosta, ani jednoznaczna. Pocieszę jedynie tym, że każdy może spróbować otworzyć się na problemy społeczne… a jak zacząć? Czasami wystarczy wyjść na ulicę i wziąć udział w demonstracji. Aktywizm czerpie swoją siłę z oburzenia – to ono wymusza w nas konieczność wyrażenie sprzeciwu. Aktywizm jest formą wyrażenie swojej niezgody na system lub porządek społeczny – oraz to, co w społeczeństwie podowiaduje nasz sprzeciw!

Tutaj najłatwiej będzie mi odwołać się do Stephane Hussela, który w „Czasie oburzenia!” wyraził jedno z silniejszych przekazów nawołujących do aktywizmu politycznego:

TWORZYĆ TO STAWIAĆ OPÓR,
STAWIAĆ OPÓR TO TWORZYĆ

Obojętność to najgorsza z postaw. Obojętność to ignorancja – to głupota, to podleganie oportunizmowi, to mentalność stadna i skrajny konformizm. Tak jest łatwiej, ale TAK nie oznacza tego, czego naprawdę chce jednostka aktywna – osoba, która posiada siłę, by tworzyć nowe.

Co najbardziej powinno nas oburzać?

Stephane Hussel wyróżnił najpoważniejsze zagrożenia dla człowieka, w szeroko rozumianym humanizmie – miłości do człowieka i do zachowania pokoju na świecie. Powody te, powinny same z siebie skłonić nas do aktywizmu.

  • Istnienie ogromnej różnicy pomiędzy bardzo bogatymi a bardzo biednymi. Najbiedniejsi na świecie żyją za mniej niż dwa dolary dziennie. Jeden procent najbogatszych posiada więcej, niż pozostała część ludzkości.
  • Łamanie praw człowieka zawartych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
  • Stan naszej planety i rażące niebezpieczeństwo związane z zmieniającym się  klimatem oraz pojawianiem się „uchodźców klimatycznych” (oraz ich ekspansja w XXI wieku).

Na tym świecie nic nie ulega zmianie tak jakbyśmy tego oczekiwali. Zmiany, jeżeli następują, są nieproporcjonalne do oburzenie jakie wyrażamy poprzez aktywizm. Stanowimy cześć świata, z którym możemy i powinniśmy się nie zgadzać. Jedyne co pozostaje, to nadzieja oraz to, że ona nie przeminie. Nadzieja, że trwając w aktywizmie nie ustąpimy obojętności tylko dlatego, że tak jest po prostu łatwiej. Nie wiedzieć, to przywilej oportunistów!

Dlaczego warto zostać aktywistą?

Zacznę od tego, z czym będziemy mieli problem. Bycie świadomym aktywistą działającym na rzecz zmiany społecznej, może bardzo negatywnie wpłynąć na nasze samopoczucie, a nawet na nasze zdrowie psychiczne. Od pewnego czasu coraz częściej słyszę o depresji klimatycznej, która spotyka osoby świadome zmian klimatu i tego, co może nas spotkać w niedalekiej przyszłości. W niektórych krajach skandynawskich, zwolnienie chorobowe z pracy z powodu takiej depresji jest przez lekarzy traktowane bardzo poważnie. Świat się toczy ku upadkowi, a my, w jego centrum niewiele możemy zrobić. Dysonans ten, w nie jedym/-ej z nas wywoła strach a potem, ucieczkę. Będzie to psychoanalityczna ucieczka od wolności… ale to właśnie Fromm, definiował wolność jako możliwość wyboru i możliwość podejmowania decyzji.

Decyzją jest trwanie w swoich przekonaniach i życie zgodnie z samym sobą. Taką postawę, autonomiczną, trzeba sobie wypracować. To trzeba przećwiczyć by sprawdzić, czy wytrwamy, i tylko osoby, które zła się nie ulękną, osiągną swoją upragnioną satysfakcję z życia. Nadadzą mu sens tak, aby akt naszego stworzenia oraz akt naszej śmierci przestały być absurdem. Aby absurdem stała się sama obojętność, gdy tak wiele jest jeszcze do zrobienia. Zapraszam do aktywizmu, do oburzenia… aby być świadomym siebie, by stać się po prostu lepszym człowiekiem.